Kampania 1759 – Rosjanie

Analogiczna wyprawa oddziału generała Wobersnowa, wysłanego ze Śląska do Wielkopolski, przyniosła połowiczne efekty >> IX 3. Zniszczył on co prawda wiele magazynów nad Wartą i Notecią, ale Rosjanie większość zapasów i tak zgromadzili w swej bazie nad dolną Wisłą, a poza tym nie spieszyli się z wymarszem, czekając aż sojusznik upewni ich swymi poczynaniami, że nie zostaną jak rok wcześniej pozostawieni sam na sam z Fryderykiem. Rosjanie mieli również początkowo problem z wyborem właściwej osi operacyjnej. Ich poprzednia ekspedycja zatoczyła wielkie koło powracając z konieczności do punktu wyjścia nad dolną Wisłą. By po kolejnej kampanii móc przezimować na terytorium nieprzyjaciela, potrzebowali dobrej bazy nad Bałtykiem, która pozwoliłaby im zaopatrywać armię morzem, a ponieważ pewny poparcia swych morskich sojuszników Gdańsk nie zamierzał otworzyć przed nimi bram, pozostawało im zdobyć co najmniej Kołobrzeg, a najlepiej Szczecin >> II 3. Z punktu widzenia Austriaków byłaby to dywersja zbyt odległa, chcieli mieć Rosjan na samym Śląsku, gdzie ci wykonaliby swoją pracę, by następnie grzecznie odejść sami właściwie nic nie zyskując... Po doświadczeniach poprzedniej kampanii trzeba było co prawda wielu łapówek i obietnic, by przekonać doradców Imperatorowej, że tym razem jej wojsko rzeczywiście doczeka się nadejścia sojusznika i zaopatrzenia z jego magazynów, jednak ostatecznie Austriacy dopięli swego i rosyjska armia zadysponowana została na ich spotkanie, które nastąpić miało w Brandenburgii lub na dolnym Śląsku, między Głogowem i Wrocławiem.

 



Fermor

Fryderyk nisko oceniając wojskowe umiejętności Rosjan >> V 8, zbyt dobrze pamiętał zarazem o skutkach ich dywersji z ubiegłego roku, gdy ich armia, wówczas jeszcze pod dowództwem generała Fermora, wkroczyła w Bramę Lubuską, a następnie nie mogąc się doczekać Austriaków przeszła przez Gorzów na Pomorze, grabiąc i ściągając kontrybucje. Fermor próbował następnie bez powodzenia zdobyć twierdzę kostrzyńską, przy okazji kompletnie spopielając położone w jej murach miasto, a król zmuszony był przybyć mu z odsieczą ze Śląska, porzucając ambitniejsze projekty a w zamian staczając krwawą i właściwie nierozstrzygniętą bitwę pod Sarbinowem. Rosjanie, choć zostali odepchnięci, zanim odeszli na leża zimowe nad dolną Wisłą spróbowali jeszcze, szczęśliwie dla Prusaków bez powodzenia, zdobyć sobie bazę w Kołobrzegu. Jak na duży wprawdzie lecz działający w odległości setek kilometrów od własnych baz korpus były to znaczące osiągnięcia – w każdym razie działania Fermora wiązały znaczne siły pruskie z dala od zasadniczego teatru działań wojennych na Śląsku i w Saksonii, tak że król jedynie z najwyższym trudem zdołał tam później opanować sytuację, przy okazji przegrywając bitwę, omal nie tracąc twierdzy w Nysie a następnie Drezna. Chciał zatem uniknąć podobnej sytuacji i wyłączyć Rosjan z akcji jak najszybciej się da. Ponieważ ci maszerowali przez Polskę w kilku kolumnach, polecił hrabiemu Dohna pozostawić dla obserwacji Szwedów minimalne siły i odpowiednio zasilając jego korpus posiłkami wysłał go przeciw Rosjanom z poleceniem kolejnego pobicia poszczególnych części ich armii. Ten jednak zmuszony był czekać na kolejne dołączające doń oddziały, a kiedy już skompletował wojsko działał zbyt opieszale. W rezultacie nie zdołał zapobiec koncentracji wojsk feldmarszalka Sołtykowa pod Poznaniem. Fryderyk nie wiedział, że Rosjanin zdołał właśnie ustalić z Daunem, gdzie sojusznicze armie mają się spotkać – wybrano Dolne Łużyce.




Copyright © Bitwa pod Kunowicami | 2008 - 2012


Powered by Joomla!®. Designed by: top free web hosting vps servers Valid XHTML and CSS.