VII. Kawaleria - egzekutorka

1 >> W XVII stuleciu podstawowym rodzajem działania cięższych odmian kawalerii pozostawała walka ogniowa. By stworzyć sobie warunki do spokojnego i miarowego ostrzału przeciwnika, uważanego za klucz do sukcesu, jej formacje poruszały się na polu bitwy najwyżej kłusem. W okresie wojny 30-letniej król Szwecji Gustaw Adolf, również za sprawą doświadczeń zebranych w starciach z polską jazdą, nauczył swą kawalerię wykorzystywać rozpęd wierzchowca dla rozbijania i tratowania formacji przeciwnika, by z wysokości jego grzbietu kłuć i rąbać rozproszonych wrogów. Był to jednak epizod, kawaleria nie zarzuciła uzbrojenia strzeleckiego (pistolety, często karabin) a podjeżdżanie do przeciwnika jedynie w celu ostrzelania go pozostało rozpowszechnioną praktyką.

Kolejni wybitni organizatorzy i dowódcy idąc za przykładem Gustawa starali się zaszczepić jeździe ponownie agresywnego ducha, przekonać ją do walki wręcz i użycia broni palnej jedynie dla ułatwienia sobie zadania, np. przez pojedynczej salwy z pistoletów przed sięgnięciem po zawieszone na nadgarstkach szable czy pałasze. Ich wysiłki w końcu zaczęły przynosić rezultaty i w XVIII w. normą stało się szkolenie kawalerii właśnie w tym duchu. 2 >> Oczywiście szarża, by uzyskać powodzenie, odbyć się musiała w pewnych warunkach, przede wszystkim w otwartym, możliwie równym terenie, poza tym atakowanie np. zwartej formacji piechoty przeciwnika mijało się z celem - konie w przeciwieństwie do ludzi jak się zdaje nie miewają myśli samobójczych, a instynkt samozachowawczy nie pozwala im wbić się na ostrza bagnetów. Sygnałem do natarcia mogły być tutaj jedynie objawy dezorganizacji przeciwnika względnie nieostrożne odsłonięcie przezeń słabych punktów formacji (flanki, tyłów, luki w szyku). 3 >> W przypadku starcia z kawalerią przeciwnika obok uzyskania odpowiedniego impetu najważniejsze było utrzymanie zwartego szyku i, podobnie jak w przypadku piechoty, szybkie przywrócenie porządku również po natarciu: rozproszeni zawsze ulegali skupionym. Poza tym znaczenie miały również rosłe wierzchowce - jeźdźcy dosiadający koni o masywniejszej budowie mieli w starciu z dosiadającymi mniejszych naturalną przewagę, bo nawet najstaranniej szkolony koń przejawiał instynktowną niechęć do zderzenia się z większym przedstawicielem swego gatunku. Każda szarża wiązała się z tak wielkim wysiłkiem wierzchowców, że czasie jednej bitwy kawaleria, nawet jeśli była należycie wypoczęta, mogła ją powtórzyć dwa, najwyżej trzy razy, stąd najważniejszą umiejętnością jej dowódcy, było dostrzeżenie i wykorzystanie okazji do uderzeń jak najsilniejszych i jak najkrótszych, bo tylko one mogły przynieść efekty adekwatne do zużycia sił, których w krótkim czasie nie można było zregenerować.

4 >> Kawaleria "bitewna" występowała w pułkach w sile do 10 szwadronów lub kompanii po kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu jeźdźców – do grupy mniej więcej tej wielkości mógł dotrzeć głosem jeden dowódca. Szwadrony ustawiały się w trzy, rzadziej dwa szeregi, zależnie od dostępnego miejsca i zadania, na ogół jeden obok drugiego w możliwie niewielkich odstępach – tym mniejszych im lepiej wyszkolony do poruszania się w formacji był dany pułk – gdy było z tym nienajlepiej, przerwy mogły się powiększać nawet do szerokości odpowiadającej frontowi jednego szwadronu. 5 >> Większe grupy jazdy (kilka pułków, kilkanaście do kilkudziesięciu szwadronów) – ustawiane najczęściej na skrzydłach szyku piechoty, nacierały ustawione w kilka linii, przy czym szwadrony ciężkiej jazdy ustawiano w pierwszej, a wspomagające ją lżejsze formacje w kolejnych – te ostatnie z natury rzeczy częściej ograniczały się do użycia broni palnej.

Fryderyk Wielki domagał się od swojej jazdy, by potykając się z wrogą kawalerią zawsze przejmowała inicjatywę i uderzała pierwsza. Poza tym kładł nacisk na zwiększanie impetu uderzenia – żołnierze mieli więc w odległości 200 kroków od wrogiego szyku popuszczać koniom cugli i uderzać cwałem. Pokojowe szkolenie kawalerii postawił na tak wysokim poziomie, że mogła ona, przynajmniej na ćwiczeniach, nacierać również całymi pułkami, ze szwadronami ustawionymi bez odstępów, w jeden mur.

6 >> By uzmysłowić sobie jaką mozaiką formacji o różnorodnych właściwościach była ówczesna kawaleria, wystarczy wymienić nazwy formacji wchodzących w skład armii, które stoczyły bitwę pod Kunowicami. We wszystkich armiach w na "kawalerię bitewną" składali się kirasjerzy i dragoni, w armii rosyjskiej uzupełniali ich dodatkowo konni grenadierzy, a w austriackim korpusie posiłkowym karabinierzy. 7 >> Asortyment formacji kawalerii lekkiej był o wiele bogatszy, w istocie obejmował kilkanaście formacji o różnym stopniu organizacji dyscypliny, zróżnicowanej zdolności do udziału w starciu regularnych wojsk czy w ogóle wykonywania jakichkolwiek zadań na ich rzecz: od pruskich huzarów, przez huzarów i ułanów austriackich, już niezbyt zdatnych do użycia w bitwie, poprzez w ogóle do tego niezdatnych huzarów rosyjskich, werbowanych wśród ludow azjatyckich i półregularne wojska kozackie, aż po półdzikich Kałmuków, wciąż niczym Indianie posługujących się łukiem i strzałami. Zgodnie z ich charakterem formacje lekkie wykorzystywano raczej do rozpoznania, pościgu i zagarniania jeńca po właściwej walce - w otwartym starciu z ciężką kawalerią miały one niewielkie szanse.

 




Copyright © Bitwa pod Kunowicami | 2008 - 2012


Powered by Joomla!®. Designed by: top free web hosting vps servers Valid XHTML and CSS.