V. Armie

Armie austriacka i rosyjska nie różniły się od pruskiej co do zasady, która ożywiała organizację ich rdzeni - regularnej piechoty. Była nią zinstytucjonalizowana przemoc, zmuszanie ludzi, dość dowolnie wybieranych pośród poddanych określonych kategorii, do długoletniej, ryzykownej i pełnej wyrzeczeń a nędznie wynagradzanej służby. Znaczenie miał jednak fakt, że w szeregach austriackiej  piechoty służyło relatywnie mniej cudzoziemców, a piechota rosyjska (pomijając oczywiście oficerów) była nieomalże jednolita etnicznie. Były to zarazem armie imperialne, o dużym udziale formacji nieregularnych czy półregularnych z ich autonomicznym ustrojem. 1 >> W armii rosyjskiej były to głównie kontyngenty wystawiane przez zwasalizowane stepowe ludy azjatyckiej proweniencji oraz kozacy, w austriackiej zaś przeważali żołnierze pochodzący z wielokrotnie przechodzącej z rąk do rąk strefy buforowej między imperiami osmańskim i habsburskim.

 

 

Większość z półdzikich jeźdźców ciągnących za rosyjską armią okazała się na wojnie całkowicie bezużyteczna - grabili jedynie stwarzając własnemu regularnemu wojsku niepożądaną konkurencję w dziedzinie pozyskania zaopatrzenia i narażając na szwank jego i tak nienajlepszą reputację, stąd odesłano ich szybko do domu, pozostawiając na miejscu jedynie wybrane, sprawdzone już formacje. W oczach większości Europejczyków Rosjanie i tak byli barbarzyńcami, a co najwyżej ludźmi innej i gorszej cywilizacji, Fryderyk jednak potrafił dzięki umiejętnej propagandzie zdyskontować bandyckie praktyki stepowych watażków, by sprowadzić przeciwnika w oczach świata do rangi dzikusa nie zasługującego na chrześcijańskie traktowanie, co więcej mógł liczyć, że ta sama propaganda pozwoli mu zmobilizować żołnierzy pochodzących z obszarów nawiedzonych przez Rosjan do dodatkowego wysiłku – ich motywacją miała być chęć wzięcia odwetu za krzywdy, których doświadczyli ich bliscy.

 

2 >> Rozbudowane "wojska lekkie", zarówno piesze jak i konne, wywodzące się z formacji milicyjnych (wojskowych osadników) strzegących stale pustoszonego przez najazdy tureckiego pogranicza, okazały się w czasie wojny 7-letniej bodajże największym atutem armii austriackiej, bo jej przeciwnik miał nieporównanie mniejsze możliwości prowadzenia małej wojny (zwiad, napady na konwoje zaopatrzeniowe, przechwytywanie kurierów etc.), co ułatwiało zwiedzenie i zaskoczenie również jego regularnych formacji.
granczarzy
Fryderyk Wielki próbował wprawdzie zaradzić własnej słabości w tej dziedzinie, formując ochotnicze oddziały piechoty, ale nie zdziałał wiele i zdarzało mu się wypowiadać o ich żołnierzach z pogardą.

3 >> W jego armii większość zadań charakterystycznych dla małej wojny przejmowała lekka kawaleria – huzarzy - formacja zresztą uniwersalna, bo używana również na polu bitwy.

 

4 >> W dziedzinie właściwej kawalerii "bitewnej", zdolnej do wykonywania uderzeń w zwartej formacji, Prusacy i Austriacy prezentowali dość wyrównany wysoki poziom, natomiast kawaleria rosyjska jakościowo i liczebnie zwykle im ustępowała.

 

5 >> Na polu bitwy atutem Rosjan była natomiast bardzo liczna i różnorodna artyleria, broń ciesząca się w ich wojskach statusem na owe czasy wyjątkowym, rozbudowana zresztą aż do przesady - wszak i ona potrzebowała dobrych koni a do tego obciążała armię dodatkowymi taborami, w marszu stając się kulą u jej nogi. Po smutnych doświadczeniach okresu wojen śląskich swoje artyleryjskie zasoby zreformowali i scentralizowali również Austriacy. Starali się zarazem podnieść rangę artylerii jako rodzaju broni, skupiając ją pod jednolitym kierownictwem osoby o odpowiedniej pozycji i majątku – księcia Lichtensteina. Zabiegi te przyniosły efekty - król Prus wypowiadał się o artylerii wroga z najwyższym respektem i naśladował go, stale rozbudowując swą własną. Zauważał, że to jedyny sposób na skompensowanie coraz gorszej jakości piechoty – w jego opinii mogła się ona w miarę przedłużania się wojny jedynie dalej „degenerować”. Czysto liczebnie rzecz biorąc artyleria jak i w ogóle „wojska techniczne” (inżynierowie, pionierzy, saperzy, minerzy, flisacy – w niektórych krajach wciąż jeszcze raczej rzemieślnicze cechy raczej niż wyspecjalizowane służby określonego rodzaju broni) były najdrobniejszymi cząstkami ówczesnych armii, jednak elementami już im niezbędnymi, choćby z powodów logistycznych (transport, budowa przepraw) czy z uwagi na konieczność oblegania twierdz. Cechowało ją większe otwarcie na ludzi spoza wojskowej kasty, legitymujących się za to odpowiednią wiedzą - to w ich szeregach szukać mogli kariery oficera ambitni mieszczanie.
Fryderyk, działając na własnym terytorium, mógł korzystać ponadto z zasobów twierdz, formacji garnizonowych, w ostateczności milicyjnych. Kampania 1759 r. w Brandenburgii nie dała im jednak okazji efektywnie wystąpić.

 

6 >> Szczególny wpływ na przebieg działań wywarły za to niedomagania systemu zaopatrzenia rosyjskiej armii oraz jej braki o charakterze cywilizacyjnym. W przeciwieństwie do armii pruskiej i austriackiej, których zaopatrzenie opierało się na dobrze zorganizowanej intendenturze i systemie magazynów, armia rosyjska zmuszona była sama organizować sobie żywność i paszę, zdając się na usługi prywatnych faktorów - przekupnych i zawodnych, lub uciekając się do rekwizycji. Nie dysponowała piekarniami polowymi z prawdziwego zdarzenia, stąd jej wielkie marsze przerywane były czasami na kilka dni, by żołnierze mogli napiec sobie na zapas półsurowych podpłomyków (rodzaj uniwersalnego półproduktu - z tak spreparowanego ciasta można było wypiec na ogniu właściwe podpłomyki, spożytkować je w charakterze klusek do zupy lub przygotować na jego bazie „kaszę”). Ponieważ na ogół rozporządzać mogła jedynie drobnymi odmianami koni, ładowność wozów taborowych, do których je zaprzęgano - na ogół nędznych i łatwo psujących się chłopskich furmanek - była ograniczona, a brak ten zrównoważyć można było jedynie zwiększając ich liczbę, a więc i delegując do powożenia nimi większą liczbę żołnierzy, których brakowało w razie alarmu w szyku. W piechocie bagaż poszczególnych „arteli” (grup żołnierzy wspólnie gospodarujących żywnością, odpowiednika „kapralstw” w innych armiach) spoczywał na dwukołowych wózkach ciągnionych przez samych żołnierzy. Wszystko to czyniło ją dość ociężałą - w marszu dziennie pokonywała zwykle dystans kilkunastu kilometrów, czasami ledwie kilku, starannie umacniając się w kolejnych obozach.

7 >> Specyficzną cechą rosyjskiej armii był również jej stały podział na trzy dywizje o zmiennym wprawdzie jeszcze składzie, lecz zwykle obejmujące formacje trzech rodzajów broni, ponadto towarzyszący jej "korpus obserwacyjny" – eksperymentalny właściwie związek o nieproporcjonalnie wysokim udziale artylerii.

8 >> Wiosną 1759 r. Fryderyk pozwolił sobie pisemnie zrekapitulować doświadczenia minionych kampanii, zmiany jakie zaszły w sztuce wojennej, poddając zarazem ocenie wrogie armie. Za przeciwnika najbieglejszego w arkanach wojaczki uznał Austriaków. Poświęcił wiele miejsca na drobiazgowe opisanie ich bitewnego szyku i sposobu działania, zauważając, że bardzo umiejętnie wybierają pozycje na wzgórzach, szpikują je artylerią i ustawiają się na nich tak, że nie sposób na nich uderzyć nie narażając się na wielkie straty. Wyrażał zarazem nadzieję, że przeciwnik popełni jednak jakieś błędy i da okazję by go wymanewrować lub nań uderzyć. Rosjan zbył jednym zdaniem, ograniczając się do stwierdzenia, że pominie ich, bo jedynie „wszystko psują”…




Copyright © Bitwa pod Kunowicami | 2008 - 2012


Powered by Joomla!®. Designed by: top free web hosting vps servers Valid XHTML and CSS.