I. Wojny gabinetowe i dynastyczne

 

 

1 >> Określenie „wojna gabinetowa” używane często dla scharakteryzowania konfliktów zbrojnych od zakończenia wojny 30-letniej po rewolucję francuską, odpowiada prawdzie o tyle, że w skomplikowanej sieci politycznych powiązań i intryg nawet najzdolniejszy monarcha musiał się zgubić. Potrzebował oczu, uszu i rąk, czyli arystokratów zasiadających w tajnych i jawnych radach, gabinetach i konferencjach. Ich wpływy bardzo zależały od osobowości, wiedzy i chęci do sprawowania władzy cechujących samego autokratę. Najabsolutniejsi z absolutnych obywali się niemal bez ich pomocy, leniwsi zadowalali się rolą rozjemcy w sporach między rywalizującymi dworskimi koteriami.

Wojny toczono w interesie rodu, dla sławy, ziemi, pieniędzy, wpływów, w imię Boga, honoru, wolności i dla niezliczonych innych powodów, których nie sposób oderwać od samych wojujących - nigdy nie było do końca wiadomo, która z rozlicznych możliwych motywacji dany konflikt, czy którąś z jego faz zdominuje. W praktyce uczestnicy wielkich europejskich wojen wchodzili w mniej lub bardziej chwiejne koalicje, skupiali się pod sztandarami, które zdawały się w danym momencie najlepiej uzgadniać ich zazwyczaj rozbieżne cele. Tak było do czasu, gdy na arenę wkroczyło nowożytne państwo, stopniowo zyskując monopol na zbrojną reprezentację wszelkich roszczeń. W owym czasie racja stanu była tożsama z interesem domu panującego, w jego cieniu jednak nadal realizowane były cele innych uczestników gry.

2 >> Prototypem konfliktu zbrojnego nowego typu miała się stać hiszpańska wojna sukcesyjna (1701-1713), gdy wygaśnięcie męskiej linii hiszpańskich Habsburgów i związany z tym spór o schedę po nich doprowadził do wybuchu ogólnoeuropejskiego konfliktu kończącego erę politycznej i wojskowej supremacji Francji Ludwika XIV. Większość wojen toczonych po 1714 r. służyć miało właśnie uzgodnieniu dynastycznych roszczeń uczestniczących w nich potentatów, chodziło w nich raczej o ustalenie hierarchii rang uczestników "politycznego pokera", czy w ogóle miejsce przy stoliku, na którym piętrzyły się wysokie stawki, niż o przeforsowanie znaczących zmian terytorialnych. Wszystkie ważniejsze arystokratyczne rody Europy były ze sobą wielokrotnie skoligacone, przy umiejętnej argumentacji niemal każdy z nich mógł się powołać na historycznie uzasadniony tytuł prawny, wywodząc zeń roszczenia do obsadzenia niemal każdego przypadkiem opustoszałego tronu... Przykładem podobnej rozgrywki była toczona w latach 30-tych XVIII w. wojna o polski tron, w której sama Rzeczpospolita miała najmniej do powiedzenia, nie doznając jednak terytorialnego uszczerbku. Na dobrą sprawę każdy "kryzys legitymacyjny" wynikły z podobnych sporów mógł być i regularnie bywał pretekstem do rozpoczęcia wojny, choć interesy realizowane przemocą przez jej uczestników z publicznie ogłoszonym powodem jej rozpoczęcia mogły mieć niewiele wspólnego.

3 >> Religijne motywacje straciły na znaczeniu, za to jeszcze w czasie hiszpańskiej wojny sukcesyjnej ujawniła się waga czysto merkantylnych interesów londyńskiego city. W pokoju utrechckim (1713 r.) Anglicy zawarowali sobie prawo do legalnego handlu z hiszpańskimi koloniami w Ameryce Łacińskiej. Choć formalnie rzecz biorąc chodziło o bardzo ograniczone ustępstwa - do portów tej części świata dopuszczany miał być ledwie jeden statek z angielskimi towarami rocznie, w praktyce Anglicy szybko znaleźli sposoby, by nagiąć uzgodnione zasady i uzyskać niemal monopolistyczną pozycję w wymianie handlowej, naturalnie kosztem hiszpańskiej korony. W 1733 hiszpańska i francuska linia Burbonów zawarły tajne porozumienie - przyznano w nim francuskim kupcom przywileje otrzymując w zamian obietnicę militarnego wsparcia Ludwika XV w przypadku konfliktu z Anglią. Hiszpanie poczęli śmielej rewidować łamiące postanowienia z Utrechtu angielskie statki. W rezultacie w 1739 brytyjski premier Walpole pod naciskiem opinii publicznej zmuszony był wypowiedzieć im wojnę. Interwencja Francji była kwestią czasu. Przypadek sprawił, że w rok później zmarło dwóch europejskich monarchów - król Prus i niemiecki cesarz. Rozgrywka między ich następcami miała zdeterminować europejską politykę na kolejne kilka dziesięcioleci, a spór o przeszukiwanie statków na pełnym morzu miast na oceanie rozegrać się w sercu Europy.  
Austriacką linię Habsburgów nękały problemy bardzo podobne do tych, które wywołały wojnę o sukcesję hiszpańską.

4 >> Cesarz Karol VI nie miał męskiego potomka, stąd nie ustawał w staraniach, by zapewnić niezakłócone objęcie dziedzictwa przez swą narodzoną w 1717 r, córkę Marię Teresę. Większość europejskich dworów gotowa była w zamian za pewne polityczne koneksje uznać jej prawo do dziedziczenia wszystkich posiadłości domu austriackiego i objęcia cesarskiego tronu. Uczynił to również król Prus Fryderyk Wilhelm I (1728 r.), który ufał uzyskać w ten sposób dla swego domu sporne terytorium Jüllich na lewym brzegu Renu. Na ugodę nie przystał jednak elektor bawarski Karol Albert, głowa jednego z najpotężniejszych w Rzeszy rodu Wittelsbachów, i ten brak systemu zobowiązań stworzonych przez cesarza miał się okazać brzemienny w skutki. Śmierć cesarza Karola zbiegła się ze zmianą na tronie pruskim, zasiadł na nim nieomal rówieśnik Marii Teresy, Fryderyk II. Młodzieniec był dość śmiały i cyniczny zarazem, by dostrzec szansę uzyskania korzyści nieporównywalnie większych od objęcia w posiadanie kolejnego skrawka ziemi nad Renem. Trafnie też ocenił, że przyrzeczenia złożone wcześniej przez europejskich monarchów zmarłemu cesarzowi mogą się okazać niewiele warte, jeśli tylko umiejętnie wykorzysta ambicje Wittelsbachów i francusko-angielski konflikt o hiszpański handel. W grudniu 1740 r. nie zważając na zaciągnięte przez ojca zobowiązania wydobył z rękawa tyleż uczone co naciągane uzasadnienie sfabrykowane w tym celu przez prawników i wkroczył na Śląsk, by zbrojnie zająć jedną z najbogatszych austriackich prowincji. Nie dość na tym - natychmiast wszczął negocjację ze wszystkimi, którzy chciwym okiem patrzyli na schedę po Karolu, w błyskawicznym tempie montując koalicję, której uczestnicy wynagrodzeni zostać mieli nabytkami terytorialnymi kosztem jego rówieśniczki. W rezultacie Francuzi przyrzekli bawarskiemu elektorowi pomoc w wydarciu Marii Teresie części jej dziedzictwa i zagarnięciu cesarskiej korony. Innymi słowy Fryderykowi udało się zamienić wojenkę o Śląsk, do którego w istocie nie mógł sobie rościć żadnych praw, w ogólnoeuropejską wojnę o sukcesję austriacką. Dzięki królowi Prus książę bawarski sięgnąć mógł teraz po koronę czeską (1741) a następnie cesarską (1742), Francuzi zaś zrealizować swój czek ruszając na austriackie Niderlandy.

 

 

W interesie Fryderyka nie leżało przecież rozbicie monarchii habsburskiej, by wzmocnić jej kosztem Saksonię i Bawarię oraz dopuścić do francusko-bawarskiej dominacji w zachodnich Niemczech, stąd gdy tylko uznał, że sojusznicy są zbyt bliscy osiągnięcia tego celu, bez skrupułów ich zdradził, porozumiewając się w tajemnicy z Marią Teresą (9.X.1741 r.). Królowa Węgier zgodziła się mu odstąpić w zamian za neutralność dolny i środkowy Śląsk. Odciążeni w ten sposób Austriacy przeszli do kontrofensywy, ale Fryderyk nie zamierzał dotrzymać słowa i bezczynnie przypatrywać się wydarzeniom. Był jak najżywiej zainteresowany w przedłużeniu konfliktu i należytym wykrwawieniu wszystkich jego uczestników. Zarzucając austriackiemu dworowi, iż nie dotrzymał tajemnicy, wkroczył do Czech wychodząc na spotkanie kolejnej francuskiej ofensywy. I w tym przypadku starał się, by sukcesy Francuzów i Bawarczyków przyniosły korzyści przede wszystkim jemu samemu, najpierw odchodząc na Morawy i zostawiając ich sam na sam z Austriakami, a później zawierając z Marią Teresą we Wrocławiu separatystyczny pokój (11.VI.1742 r.) - tym razem uzyskując od niej również Górny Śląsk. Za sprawą jego poczynań Maria Teresa i jej sojusznicy raz jeszcze zdołali zyskać przewagę. Austriacko-angielska armia odzyskała kontrolę nad Niderlandami a cesarz Karol VII nie tylko nie był w stanie utrzymać Czech ale musiał uciekać również ze swej rodzinnej Bawarii, wyglądało zgoła na to, że Austriacy odbiorą Francuzom Alzację. Fryderyk nie docenił przeciwniczki i obawiał się teraz, że skoro upora się ona z innymi wrogami zechce odzyskać również zagrabiony jej przezeń Śląsk. Zawarł więc raz jeszcze układ z wygnanym Wittelsbachem, obiecując zdobyć dlań Czechy w zamian za odstąpienie mu ich północno zachodniej części - jego zaborczy apetyt zdawał się nie mieć granic. W 1744 r. rzeczywiście zajął Pragę, a Austriacy by stawić mu czoła zmuszeni byli wycofać się z Alzacji. Szybko okazało się przecież, że nie jest w stanie samodzielnie na miejscu się utrzymać a Francuzi, pomni przykrych doświadczeń poprzednich kampanii, nie zamierzają mu tym razem przyjść z pomocą. Osaczony przez wroga w głębi Czech i odcięty od zaopatrzenia Fryderyk zmuszony był się wycofać, a odwrót zamienił się w humanitarną katastrofę – pruska armia nie staczając wielkiej bitwy poniosła ogromne straty. Co gorsza Austriacy nie zamierzali poprzestać na przegnaniu wroga i przygotowywali się do wkroczenia na Śląsk. Król wykorzystał jednak dobrze zimę, odtworzył armię i latem 1745 r. zadał im druzgocącą klęskę pod Dobromierzem (Hohenfriedeberg), po czym wkroczył śladem uchodzącego przeciwnika do północnych Czech, tym razem przezornie trzymając się w pobliżu śląskiej granicy i cierpliwie czekając na polityczne przesilenie. Gdy jesienią zdecydował się wrócić we własne granice, Austriacy raz jeszcze próbowali go zaatakować, pobił ich jednak (pod Soor) i bezpiecznie się wycofał.  
Mimo efektownych zwycięstw króla Prusom zagroziła kompletna izolacja. Austriacy byli bliscy nakłonienia do udziału w wojnie Rosjan. Francuzi zajęli wprawdzie ponownie Belgię i zdołali jako tako ustabilizować położenie w południowych Niemczech, ale pozostali sojusznicy zaczęli się wykruszać. 20 stycznia 1745 r. zmarł cesarz Karol a jego następca, elektor Maksymilian III, zawarł pokój z Marią Teresą obiecując oddać przy wyborze nowego cesarza głos na jej małżonka Franciszka Stefana. Na stronę Austriaków przeszli również Sasi – szykując się do wspólnego marszu na Berlin. Fryderykowi nadal jednak sprzyjało szczęście – uprzedzając działania sprzymierzonych udało mu się pierwszych pobić, zanim drudzy przyszli im z pomocą, a moralny wpływ tego sukcesu był tak znaczny, że Maria Teresa nareszcie gotowa była do ponownego wszczęcia rokowań - tym bardziej, że płacący jej subsydia Anglicy, którzy w międzyczasie osiągnęli swoje cele, zaczęli okazywać zniecierpliwienie domagając się od niej zakończenia przedłużającej się wojny. Po krótkich rokowaniach zawarto zimą 1745 r. pokój w Dreźnie. Fryderyk zachował Śląsk, oddając swój elektorski głos na Franciszka Stefana. Pozostali uczestnicy konfliktu zwlekać mieli z zawarciem pokoju do 1748 r., gdy na kongresie w Akwizgranie kompleksowo uregulowano wszystkie sporne kwestie, włączając do zawartego tam multilaternego traktatu pokojowego postanowienia z Drezna. Francuzi i Hiszpanie zmuszeni byli się pogodzić z angielską dominacją w morskim handlu. Austriacy zgodzić się na objęcie części ich włoskich terytoriów przez krewnych hiszpańskich Burbonów, odzyskując w zamian Belgię.

 

 

Uzyskane położenie nie mogło zadowalać Marii Teresy. Za sprawą zaboru Śląska i tak już nieproporcjonalnie silne państwo Hohenzollernów nieomal podwoiło swój potencjał ludnościowy, gospodarczy i wojskowy. W świecie, którego wiodącą polityczną maksymą było utrzymanie równowagi, oznaczało to, iż jeden z niemieckich władców wyrósł ponad przypisaną mu miarę zyskując wpływy i znaczenie grożące załamaniem porządku, który z niewielkimi zmianami utrzymywał się w Europie środkowej od zakończenia wojny 30-letniej. Był to przede wszystkim dotkliwy cios dla domu austriackiego, któremu wyrósł silny konkurent zagrażający jego opartym na tradycyjnych instytucjach, w tym przede wszystkim posiadaniu cesarskiej korony, wpływach w Niemczech. Istotny był również wątek osobisty - młoda władczyni Austrii miała wszelkie powody, by poczuć się ograbioną i zdeklasowaną przez władcę podrzędnego dotąd państewka, złożonego z wielu wprawdzie ale rozproszonych od Renu po Niemen prowincji, który na dworze jej ojca mógłby występować co najwyżej w roli, ważnego wprawdzie, ale jednak petenta... Związana z tym utrata prestiżu była nie do pogodzenia nie tylko z jej osobistym poczuciem honoru ale i z "reputacją" jej dynastii, która miała ważkie znaczenie polityczne. Podobna zniewaga nie mogła pozostać nie pomszczoną, i wszyscy główni aktorzy europejskiej polityki świadomi byli, że kolejny konflikt zbrojny jest kwestią czasu. Młoda monarchini miała odtąd nie ustawać w wysiłkach na rzecz zmontowania antypruskiej koalicji, umiejętnie dobierając sobie zarazem pomocników, którzy zreformowali jej państwo i armię, czyniąc ją zdolną do zbrojnej konfrontacji z Fryderykiem.




Copyright © Bitwa pod Kunowicami | 2008 - 2012


Powered by Joomla!®. Designed by: top free web hosting vps servers Valid XHTML and CSS.