Punkt zwrotny

Na miejscu zjawił się właśnie Laudon z resztą austriackiej piechoty, działami i kawalerią. Znany z przedsiębiorczości generał w lot ocenił sytuację i z pomocą swych żołnierzy odtworzył ciągły front sojuszników. Nie sposób dziś jednoznacznie określić linii, na której ostatecznie zatrzymał pruską piechotę, jednak najprawdopodobniej nastąpiło to mniej więcej na wysokości Wielkiego Ostroga. Jeśli jakieś pruskie oddziały zdołały zająć wielki szaniec (świadczyłaby o tym ustna tradycja niektórych pułków), to Austriacy szybko je zeń wyparli a rosyjskie działa ponownie zagrały, przestrzeliwując pruskie linie na powierzchni płaskowyżu z flanki, co potęgowało skuteczność ich ognia >> VIII 2.

Król Prus zauważył, że natarcie piechoty znowu grzęźnie i że coraz trudniej jest utrzymać porządek w wyczerpanych oddziałach, toteż usiłował rzucić na szalę pozostałe mu jeszcze środki, tym bardziej że w istocie dopiero teraz, dzięki wygaszeniu rosyjskich baterii między Kunowicami a Wielkim Ostrogiem,  w ogóle miał okazję to uczynić. Na lewym skrzydle (nad jeziorem w Kunowicach) prawdopodobnie zgrupował w baterię te 12-funtowe armaty, które zdołała ze sobą przyciągnąć piechota, kolejne dwie baterie, złożone zapewne z 6-funtowych działek batalionowych >> VI 10, umieścił na południowo wschodnim skraju Kunowic oraz (prawdopodobnie) na Krowim Wzgórzu. Niestety ich ogień, przede wszystkim z racji znacznej odległości od celów (ponad 1 km), był mało skuteczny. Zabieg polegający na masowaniu armatek batalionowych w baterie mógł wyniknąć z problemów z ich przetransportowaniem przez Krowi Jar i spalone Kunowice, podobnych do tych, które wystąpiły wcześniej przy wprowadzaniu wojska na Młyńskie Wzgórza. W każdym razie pruska piechota dysponować mogła w finalnej fazie starcia jedynie drobną częścią lżejszych dział, które zwykle wspierały ją w walce na mniejszych odległościach. Sojusznicy tymczasem mieli ich pod dostatkiem a rzęsisty kartaczowy ostrzał >> VIII 3 okazał się barierą, której Prusacy nie byli już w stanie pokonać.

{rosyjskie działo}

Król sięgał po południu coraz głębiej do kieszeni, rzucając do walki kolejne bataliony >> VI 4, aż nie zostało mu w ręku prawie nic. Na prawym skrzydle oddziały Finka najwyraźniej zaprzestały prób natarć i by nie cierpieć bez potrzeby od ognia artylerii szukały schronienia w cieniu zbocza wysoczyzny. W centrum resztki awangardy >> VI 6 oraz oddziały, które w międzyczasie ją zasiliły, przez pewien czas ponawiały ataki >> VI 7, miały dotrzeć nawet kilkaset kroków za Głęboki Jar. Nie udało im się jednak skłonić Rosjan i Austriaków do dalszego odwrotu i w końcu same zmuszone były się wycofać, by w osamotnieniu nie ulec kontrnatarciu przeciwnika. Na lewym skrzydle kilkakrotnie ponawiano próby uderzenia na Wielki Ostróg - w zaistniałej sytuacji punkt o kluczowym znaczeniu - jednak ogień nieprzyjacielskiej artylerii był tutaj tak intensywny, że ostatnie z tych prób kończyły się spiesznym odwrotem oddziałów niemal natychmiast po wyjściu przez nie z obszaru Kunowic. Około godziny 17 pośród ponad 30 batalionów, które znalazły się do tego czasu w I linii, być może ledwie kilka zachowało jeszcze dość rezonu i amunicji, by można było się z nimi na cokolwiek ważyć. Zbliżał się koniec.




Copyright © Bitwa pod Kunowicami | 2008 - 2012


Powered by Joomla!®. Designed by: top free web hosting vps servers Valid XHTML and CSS.